100 flag

Do rozważań z zakresu zarówno warsztatu, jak i polityki, zalicza się zainicjowany w 2018 roku cykl „100 flag”. Moment decyzji zbiegł się z okresem przygotowań do państwowych obchodów stulecia niepodległości. Jednak pierwsze szkice do obrazu „Flaga” powstały jeszcze w 1988 i 1989 roku w Kopenhadze, również w ważnym dla państwa polskiego czasie. Daty te można odczytywać przez pryzmat zmian politycznych i społecznych. Zarówno tematyka, jak i wizualna forma, nasuwa skojarzenia z wczesnymi pracami Jaspera Johnsa z lat sześćdziesiątych oraz z pracami Włodzimierza Pawlaka, zwłaszcza jego obrazem Polacy formują flagę narodową, którego pierwsza wersja powstała w 1989 roku. Fizyczna odległość od rodzimego kraju okazała się wówczas, w latach osiemdziesiątych, stymulować Osiowskiego do wykorzystywania barw i motywów uważanych za „narodowe”, a wykonane wówczas prace ilustrują podróż, zarówno tą rzeczywistą, jak i mentalną, i mają swoje zakorzenienie w polskich realiach.
Obrazy te jednak traktują o tych kwestiach w sposób pośredni. Sam Osiowski podkreśla, że punktem wyjścia do pierwszych szkiców w latach osiemdziesiątych była lektura „Uwag o kolorach” Wittgensteina wydanych w 1977 roku w Londynie, które malarz sam tłumaczył na język polski zanim ukazało się profesjonalne tłumaczenie. Na odwrocie jednego ze szkiców z lat 1988/89 widnieje angielski cytat i autorskie tłumaczenie Osiowskiego wraz z komentarzem (pisownia i wielkość liter oryginalna): „CZY BIEL W OBRAZIE MUSI BYĆ NAJJAŚNIEJSZYM KOLOREM? NA PRZYKŁAD W LE TRICOLORE – fladze francuskiej – BIEL NIE MOŻE BYĆ CIEMNIEJSZA NIŻ BŁĘKIT I CZERWIEŃ; COŚ W RODZAJU MATEMATYKI KOLORÓW. A NASZA DOMOWA MATEMATYKA? JAK BIEL SIĘ ZSZARZEJE, ALBO SCZERNIEJE? TEŻ BĘDZIE TRICOLOUR. Z MAŁEJ LITERKI.”
I tak w serii flag Osiowski nie ograniczył się jedynie do dwóch kolorów; używa zarówno czarnej, jak i niebieskiej farby, biel czyni zszarzałą, czasami dodaje płatki złota lub wycinki z gazet czy kawałki papieru. Precyzyjny podział na pola kolorów przykrywa malarską fakturą, przetarciami, zaciekami. Flaga jako narodowy symbol przestaje funkcjonować, bowiem uwidacznia się jej konwencjonalność i umowność. Jako obiekt zasadzający się na zestawieniu barw, nie konotuje narodowych odczuć, a staje się polem coraz odważniejszych eksperymentów formalnych. Jeśli w przypadku flag Jaspera Johnsa zasadne było pytanie „Czy to flaga, czy obraz?” tutaj niewątpliwe mamy do czynienia z obrazami.
A wymiar polityczny? Osiowski, zdecydowany krytyk obecnej władzy, nie wpisuje w obrazy żadnych haseł, nie sięga do oczywistego i nieograniczonego źródła ikonograficznych zapożyczeń – nie wkleja zdjęć tłumów protestujących w obronie praworządności i konstytucji łamanej w Polsce ani zdjęć Micka Jaggera z warszawskiego koncertu, lecz numerując prace od 1 do 100 maluje je jako coraz bardziej wyblakłe, niewyraźne. Pierwsze są dynamiczne, w żywych, ostrych kolorach, późniejsze bledną, szarzeją, granica miedzy czerwienią a bielą zaciera się. Ostatni obraz z serii jest nierozpoznawalną mieszaniną szaro-brunatnych form. Artysta zapowiada, że będzie co roku malował kolejne o numerach 101, 102, i tak dalej. W tej dotychczasowej setce odnaleźć można subtelne obrazy o delikatnej malarskiej strukturze, pojawiają się na nich również formy krzyża i gwiazdy Dawida, niektóre są zamazane niczym prace przedszkolaków – zbanalizowane jak same obchody w wykonaniu państwowego aparatu. Koncepcja ta w oczywisty sposób nawiązuje do napuszonych i strywializowanych obchodów stulecia niepodległości i komentuje aktualną kondycję życia politycznego, artysta uzasadnia to jednak w następujący sposób: „[S]ztuka nie zajmuje się polityką, bo nie jest lustrem, które odbija rzeczywistość, a jest jej krytykiem. Wolność sztuki polega na zdolności do pewnej obojętności. Sztuka ma prawo „zajmować się” samą sobą, a jeśli pochyla się nad teraźniejszością, to nie jest ograniczona polityczną poprawnością, konwenansem, narzuconym systemem wartości” (Marcin Osiowski, fragment rozmów o sztuce z lat 2016-17).