Art on Art

Skupienie się na fizyczności obrazu swój punkt kulminacyjny osiągnęło w cyklu Obrazy o obrazach, które Osiowski tytułował również Art on Art. Prace te wyróżniają się w szczególny sposób w jego dorobku; nie zasadzają się na szukaniu inspiracji z zewnątrz, nie szukają ikonograficznych odniesień w innych obszarach sztuki, w literaturze, muzyce czy kinematografii ani nie sięgają do popkulturowego rezerwuaru znaków. Patrząc na nie, odnosi się także wrażenie, że w momencie ich powstawania osobowość i doświadczenie malarza zostały zawieszone lub przynajmniej zeszły na dalszy plan. Minimalistyczne prace skupiają się na geście artysty i poprzedzających go decyzjach dotyczących malarskiego warsztatu; sprawiają wrażenie „niedokończonych”. Jednak to właśnie dzięki tej oszczędnej formie tym celniej eksponują pojedyncze wybory, przed którymi staje artysta w swej pracy.

Pierwszym z nich jest wybór formatu oraz rodzaju malarskiego podłoża. W młodości Osiowski częściej sięgał po duży format, zdając sobie sprawę, że niektóre tematy mają szanse lepiej wybrzmieć jedynie mając do dyspozycji odpowiednią skalę i przestrzeń. Wtedy też Osiowski odpowiadał za cały proces powstawania obrazu, począwszy od samodzielnej konstrukcji blejtramu i naciągnięcia nań płótna. Wybór jednego z mniejszych formatów, użycie gotowego asortymentu sklepu dla plastyków, pozwala wyeksponować malarską materię, czyli to, co konstytuuje obraz w najbardziej dosłowny sposób, a jednocześnie rzadko bywa źródłem refleksji. Patrząc na obraz, widzowie nieczęsto stawiają sobie pytanie o malarski warsztat, dostrzegając raczej opowiedzianą historię w zależności od informacji zawartej w katalogu lub w tekście na ścianie. Te obrazy stawiają pytania: czym jest obraz, czym jest malarstwo.

Kolejnym aspektem, na który zwraca uwagę Osiowski, są najdrobniejsze szczegóły procesu malarskiego. Oglądając obrazy nie jesteśmy nastawieni na szukanie poszczególnych duktów pędzla, śledzenie kolejności nakładania warstw, decyzji co do wyboru palety kolorystycznej. Osiowski niemalże z naukowym podejściem zaczął rozkładać na elementy składowe rudymenty malarskiego warsztatu. Nie tylko zredukował do minimum kompozycję, lecz także wyeliminował wielość barw, by uwypuklić takie ich cechy jak odcień, nasycenie i jasność. Wybór tej czy innej czerni jest o tyle ciekawszy, że w powszechnym odczuciu barwa ta jest eliminacją koloru, a z istnienia mnogości jej wariantów nie zdajemy sobie na co dzień sprawy.

Wizualnie prace te w pewnym stopniu zbliżone są do dokonań takich twórców, jak Cy Twombly lub Franz Kline. Pierwszy z nich po drugiej wojnie światowej służył w armii amerykańskiej jako kryptolog, co pozostawiło wyraźny ślad w jego artystycznym stylu. W latach pięćdziesiątych opracował technikę, w której pierwszeństwo oddawał gestom; płótno o ciemnej barwie pokrywał cienkimi liniami, dającymi wrażenie zadrapań. Z kolei dynamiczne formy z płócien Franza Kline’a utożsamiano z kaligraficznymi znakami. Być może skojarzenia z językiem są trafne w odniesieniu do artystów eksponujących fundamentalne dla malarstwa kwestie, gdzie powierzchnia obrazu nie jest przykryta żadną historią ani teorią artystyczną. Także Obrazy o obrazach Osiowskiego wpisują się nurt sztuki eksponującej zarówno finezję indywidualnego gestu, jak i dopracowany zespół osobistych reguł dotyczących malarskiego warsztatu. Prace te poprzez swą oszczędność zwracają uwagę na istotny moment w powstawaniu obrazu, mianowicie chwilę uznania pracy za skończoną; jak daleko powinno się dojść w swych rozważaniach; czy są one czytelne dla innych. Kompozycje te wykreślają pole, którego artysta nie chciał przekroczyć, by nie zamazać czytelności wyodrębnionego obszaru poszukiwań, który wyłonił się z chaosu jego myśli, stanowiąc przykład indywidualnego „artystycznego języka”.