Cztery pory roku



Początkiem myślenia o obrazach poświęconych temu tematowi były wizyty w londyńskim British Museum oraz w Luwrze. Osiowski w swoich zapiskach z tamtych lat opisywał, że starał się skupiać na pojedynczych pracach. W Londynie były to japońskie drzeworyty, które zresztą uznał za bardziej nowoczesne niż wiele współczesnych realizacji. W Londynie w latach osiemdziesiątych zapoznał się z pracami Amy Newland, australijskiej badaczki sztuki japońskiej, w szczególności ukiyo-e, drzeworytów okresu Edo nazywanych obrazami przepływającego świata. Odkrył artystów takich jak Utagawa Kunisada czy Isoda Koryusai – autor serii prac pod wspólnym tytułem „Cztery Pory Roku”. Temat, który od stuleci skłaniał artystów do użycia wielkich płócien, nagromadzenia alegorii, atrybutów, realizowany był przez japońskich drzeworytników na pergaminach dzisiejszego formatu A4. Prace te cechowała inspirująca lapidarność i precyzja. Osiowski po skończeniu cyklu zanotował: „No i udało mi się skończyć Cztery pory roku, oczywiście w pięciu obrazach, bez drabin, padającego śniegu w zimie, listków na wiosnę i jesiennego deszczu. Według Celtów rok zaczynał się w listopadzie, z początkiem zimy i dzielił się na geimhredh – sezon zimowy i samradh – sezon letni, ale święta związane z przygotowaniami do zimy, oczekiwania na wiosnę, prac wiosennych, potem letnich i związane z okresami zbiorów dzieliły rok na pięć części. A poza tym, czyż cztery pory roku w pięciu obrazach nie są z punktu widzenia malarstwa oczywistością?”.
Duże płótna cechuje minimalizm, ale i surowość, której daleko do stereotypowych przedstawień obrazujących cykliczność zmian zachodzących w przyrodzie. Realizacje te nie odsyłają widza do tradycji historii sztuki, wyobrażeń pejzażu będącego wynikiem obserwacji natury, prac towarzyszących poszczególnym miesiącom czy wizerunków kobiet będących egzemplifikacją tego umownego podziału roku kalendarzowego.
W przeszłości ów podział i podkreślenie cykliczności przemian wynikały z porządku prac rolnych. Utrzymywanie się dzięki plonom ziemi czyniło ludzi wrażliwszymi na zmiany zachodzące w przyrodzie. Ważną rolę odgrywała potrzeba regulacji i nadawania czasowi porządku. Ten naturalny zegar odmierzał miesiące i dni, jednocześnie przydzielając członkom tamtych społeczności rolę i zadania. Osiowski zaś zdaje się odmalowywać doświadczenie człowieka współczesnego, otoczonego betonem o barwie niewiele zmieniającej się w lipcowym słońcu czy w jesiennej szarudze. Utożsamienie płócien z konkretną porą byłoby możliwe dzięki sugestii tytułu. To on z abstrakcyjnych prac uczyniłby przedstawienia zmiennych okresów rozpoznawalnym, a w każdym razie pozwoliłby odczytać zamysł artysty. Ale Osiowski każdy z pięciu obrazów tytułuje tak samo: Cztery pory roku. W swoich notatkach z tamtego okresu wspomina z pewnym rozczarowaniem obrazy Jaspera Johnsa i oczywistość ich symboliki, uproszczenie. Kompozycje Osiowskiego bliższe są próbom odmalowania subiektywnych stanów psychicznych wywoływanych przez sam fakt zmian. Obecność czerni, szarości, oszczędnie okraszonych barwą ochry, zmusza widza do namysłu nad upływem czasu, zaprasza do próby odgadnięcia, czy prosty geometryczny kształt zastępuje konwencjonalne wiosenne pączki kwiatów, letnią zieleń trawy i promienie słoneczne, czy też oprószone śniegiem pola. Osiowski w pracach tych udowadnia, że rozgraniczenie na figurację i abstrakcję jest czysto umowne.
Osią pracy nie jest narracja czy sam motyw, ale wypracowanie nowych rozwiązań zarówno w zakresie pejzażu o ugruntowanej tradycji, jak i nowej metaforyki czterech pór roku. Osiowski w tym cyklu dążył do przekroczenia zwyczajów i przyzwyczajeń widza, ukazania w niepowtarzalny sposób tego, co dobrze znane zarówno z autopsji, jak i historii sztuki.