„Biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek”
Wystawa wspólnych prac duetu OBA (Ryszard Grzyb, Marcin Osiowski) w HOS Gallery, 10.10 – 23.11. 2019 r.

Tytuł wystawy został zaczerpnięty z jednego z pierwszych zdań powieść Bohumiła Hrabala „Zbyt głośna samotność” (1976). Czeski pisarz w roku publikacji tego utworu był rówieśnikiem Grzyba i Osiowskiego, podobieństwa między poszczególnymi artystami przejawiają się zarówno w charakterystycznym poczuciu humoru, wrażliwości łączącej dowcip z melancholią, jak i doświadczeniu tworzenia w cieniu komunistycznego systemu. Jak napisała Anna Maria Leśniewska w jednym z katalogów towarzyszącym wystawie Grzyba: „Hrabal z wyczuwalną delikatnością opisuje sprowadzone do absurdu życie, umiejscowione we wszechobecnej socjalistycznej rzeczywistości, której fragmenty funkcjonują do dziś w wielu krajach środkowej Europy. Wnętrza mrocznych suteren, ciemnych warsztatów, obszarpanych domów, szarych, brudnych ulic, stanowiły nieodłączną scenografię, muzykę ówczesnych czasów. Właśnie tam miały miejsce narodziny nowego myślenia, innego spojrzenia na ludzi, poznawania ich wewnętrznego świata, w którym splatały się w jedność rzeczy wzniosłe i całkiem prozaiczne, powszednie, a jednocześnie magiczne. Te kolorowe sny w czarno-burej rzeczywistości przez osobiste relacje stały się Grzybowi szczególnie bliskie. Kreując własny język sztuki, podjął próbę odpowiedzi na pytanie, co sprawia, że coś zwykłego, nawet ułomnego, może nagle wydać się pięknym?” (M. Leśniewska, „Zakochany w malarstwie”, z katalogu „Ryszard Grzyb. Dziki lud sądzi, że nie ma życia bez wojny”, Muzeum Śląskie, Katowice 2006). Owe próby odmalowania godzenia sprzecznych wartości, stworzenie nowej jakości poprzez oswajanie absurdów są także celem malarstwa duetu OBA. Grzyb przy okazji wystawy „Króliki Grzyba” w Królikarni napisał: „Zasadniczym nośnikiem sensu jest odzwierciedlenie absurdu (sprzeczności) istniejącego w rzeczywistości, w malarstwie. Łączenie dwóch sprzecznych jakości tak, by wynikiem była nowa jakość, coś trzeciego o swojej własnej tożsamości. Na przykład można zestawić element uosabiający tradycję malarstwa renesansowego, dociekliwość, umiar, duch wzrostu z elementem, który wyraża tendencje niszczenia, entropii, przemocy. Dotrzeć do podstawowego sensu malarstwa — odrzeć je ze wszystkich naleciałości. Nie idzie mi o abstrakcję czy realizm, ale o strukturę, o istotę obrazu, której nie wyczerpią nasze definicje. Forma to ów pierwotny stan, zamysł, sens struktury”. Skojarzenia z narratorem „Zbyt głośnej samotności” z Grzybem i Osiowskim ujawniają się również w zamiłowaniu do książek, nieodkrytych światów wykreowanych przez literaturę oraz filozofię. Dlatego na zaprezentowanych na obrazach pojawiają się bezpośrednie odniesienia do twórczości i biografii takich postaci jak Georg Trakl, George Orwell, Ludwig Wittgenstein czy Platon.
Grzyb mawia, że wcześniej został poetą niż malarzem. Swoje pierwsze wiersze napisał w trzeciej klasie liceum plastycznego i opublikował w czasopiśmie „Nowy Wyraz”. W tym czasie fascynował się poezją amerykańską lat 60., w szczególności autorstwa Sylvii Plath, którą cenił za prostotę i bezpośredniość wyrażania myśli. Grzyb pisze poezję po dziś dzień i uważa ją za równoważny dla malarstwa sposób wyrazu. Grzyb na początku lat 2000 malował obrazy, które sam roboczo ochrzcił terminem „pisane”; bazują one na łączeniu formy malarskiej z tekstami, które zostały zaczerpnięte z różnorodnych źródeł. Zdania, które pojawiły się na obrazach zaprezentowanych na wystawie „Największy znaczek pocztowy świata” w Galerii Klimy Bocheńskiej są przeniesieniem treści wcześniej przeczytanych na murach miejskich i ścianach domów. Inne zaś są fragmentami zaczerpniętymi z literatury pięknej i poezji (Cortazar, Dostojewski, Hrabal, Pound). Grzyb wspomina, że mieszkając w Niemczech od 1991, zawsze nosił ze sobą notatnik, w którym notował „wszystko”; zarówno rzeczy błahe, jak i te poważniejsze. Kolekcjonowanie znalazło odzwierciedlenie w akcji „Zdania napowietrzne”. Te zwięzłe komunikaty artysta określał mianem „absurdalnego haiku”. Idea ta ewoluowała i wkrótce krótkie sentencje pojawiły się formie tomiku, a później na stronach gazet, bilbordach rozlokowanych w miejskiej przestrzeni. Osiowski również ma na swym koncie dorobek literacki w postaci książki wydanej przed laty pod pseudonimem. Poetą bywa. Od czasów studenckich swoje myśli dotyczące kultury, sztuki, relacji społecznych, własnych doświadczeń zapisuje w formie luźnych notatek, które w zeszłym roku stały się podstawą artystycznej akcji „Dojenie van Gogha”. Osiowski w swych refleksjach wiele miejsca poświęca roli języka. Myśli zaczerpnięte z lektury pism Wittgensteina i Sontag przekłada następnie na obrazy.
Słowo pisane w twórczości każdego z malarzy odgrywa niebagatelną rolę; inspiruje do malowania, pobudza wyobraźnię, skłania do filozoficznej refleksji, uważniejszej obserwacji użycia języka w życiu codziennym. Prace pokazane na wystawie stanowią odbicie tych zainteresowań. Obrazy, zarówno indywidualne, jak i tworzone w ramach projektu OBA, są inspirowane przeczytanymi lekturami oraz wykorzystują słowo pisane jako element kompozycyjny.
Nie tylko sam przekaz warstwy językowej odmalowanych słów, ale sam ich typograficzny charakter, jest równoważnym nośnikiem treści i emocji. Tworzywem tych obrazów, zarówno w ostatecznym ich kształcie formalnym, jak i sensie, jest w równej mierze słowo, jak i farba. Słowa pojawiają się w różnych konfiguracjach, krzyżują się i przecinają. Zmienia się charakter czcionki, wielkość liter; raz przypominając liternictwo bilbordów czy gazet, innym razem komiksów lub nieporadne odręczne pismo dzieci bazgrzących po kartkach papieru. Szczególną różnorodność w tym zakresie widać w pracy „Park Młodych” autorstwa Grzyba. Tytuł nawiązuje do rzeczywistego miejsca, parku, w którym spotykała się lokalna młodzież. Słowa na płótnie przypominają wielogłos luźnych rozmów młodych ludzi spotykających się przy winie, by dyskutować o życiu, nadziei i miłości.
Słowa pojawiające się na powierzchni płócien uciekają od dosłowności, wzbogacone o kolor, fakturę, wikłane są w nowe konteksty i treści. Ma to miejsce zarówno w momencie łączenia ze sobą różnych tworów kulturowych; poezji z tekstami zaczerpniętymi z pop-kultury („White Man” autorstwa Osiowskiego), jak i w momencie zaprzężenia we wzajemne relacje pojedynczych wyrazów. Wyrazy, krzyżując się ze sobą, przeplatając z innymi elementami kompozycji obrazu, ujawniają nową, zaskakującą wymowę („Rysunek Shiro” autorstwa Grzyba). W pewnym sensie dokonania te jawią się jako dalekie echo poezji konkretnej, której twórcy wskazywali na fakt, że na słowa można patrzeć nie tylko w procesie czytania, ale w procesie poszukiwania doznań wzrokowych i sensualnych. Forma ta chętnie wykorzystywana była przez Dadaistów i Surrealistów, a dokonania ta bliskie są duetowi OBA. Litery pojawiające się na płótnach OBA nawiązują do stylistyki liter przed laty wycinanych przez Osiowskiego z kartonu. W wierszu „Co to znaczy?” z 1993 Osiowski próbując uchwycić charakter relacji słowo – obraz zapisał:
Namalowałem obraz, który był o czymś. Na obrazie napisałem słowa. W zasadzie były to słowa o tym samym, o czym był obraz.
Co tutaj znaczy „W zasadzie”? Spisałem różne historie, które doprowadziły mnie do namalowania tego obrazu. Ten tekst był o czymś, ale obraz nie jest „o czymś” tylko jest obrazem. Istnieje jakaś relacja między tekstem, a obrazem.
Co to znaczy „Jakaś”?
A może nie istnieje?
A jeżeli między tekstem a obrazem istnieje nie-relacja?
Co to znaczy?

Twórczość zarówno Osiowskiego, jak i Grzyba jest pytaniem, czy tekst stający się obrazem nadal pozostaje tekstem. Ważnym elementem wystawy oraz katalogu są teksty Osiowskiego i Grzyba, które powstawały nie z myślą o prezentacji w przestrzeniach zarezerwowanych dla sztuk wizualnych. Pomiędzy tymi tekstami a obrazami artystów zachodzi istotny dialog. Słowa spisane, czy to w formie notatek, luźnych myśli, czy poezji, stanowią uzupełnienie malarstwa, na zasadzie dopowiedzenia treści, poszerzenia wachlarza emocji, którymi dzielą się z publicznością. Twórczość każdego z członków OBA jest formalnie bogata, kolorowa, często zasadza się na absurdzie, ironii. To właśnie w tekstach uważny czytelnik dojrzy ślady melancholii, nieraz rozczarowania, zmęczenia, czy pewien nastrój katastrofizmu. Zarówno książka Hrabala, z której zaczerpnięty został tytuł wystawy, jak i zaprezentowane na wystawie obrazy, łączą żart z powagą, realizm z magicznością i surrealizmem. O książce Hrabala mawia się, że jest to poezja pisana prozą, u Grzyba i Osiowskiego jest to poezja pisana obrazem.